To pytanie zadaje sobie zapewne bardzo wielu internautów. W końcu pieniędzy nigdy za wiele, dlaczego więc nie spróbować? Dodatkowo Google jest tak bogate, że parę tysiączków nie zrobi im żadnej różnicy.
Patrząc z moralnego punktu widzenia nasze działania niczym nie będą się różniły od działań monopolisty. Google leci z nami w kulki - oszukując na każdym kroku (blokując konta, zaniżając zarobki z reklam, nie naliczając kliknięć itd. itp.) - może nie powinniśmy pozostać im dłużni.
Decyzja podjęta! Będziemy oszukiwać Google i trzepać kasę. Na pewno zastanawiacie się jakież to wymyślne techniki będziemy stosować. Napiszę jedno, niektóre z tych technik pozwalają na korzystanie z programu adsense bez żadnych ograniczeń. Google nie zainteresuje się nami i nawet jeśli jakaś złośliwa bestia (czyt. twoja konkurencja) postanowi złożyć donos na nasze praktyki, to google i tak go… delikatnie mówiąc… oleje.
Sposób, który przedstawię poniżej to tzw. złoty smrode… znaczy się środek. Dostaniecie całą rozpiskę “co, gdzie, kiedy” i ilustracje “jak działać”. Wiedza, którą wam przekażę mogłaby przynieść mi zyski porównywalne z Arabią Saudyjską, ale zdecydowałem oddać ją w wasze chciwe
rączki całkowicie za darmo. Pamiętajcie tylko, gdy już osiągniecie wymarzone miliony zamieśćcie chociaż podziękowania na tym blogu.
Pewnie czekacie z niecierpliwością na jakieś informacje. Wiedząc o tym, zastosuję pewien chwyt, którego nauczyłem się podczas oglądania np.”M jak miłość” - ciąg dalszy w następnym artykule. Bądźcie tutaj pierwsi gdy zacznie się rewolucja!