Zakładam oczywiście, że przynajmniej raz otrzymaliście jakiegoś maila od google. Zakładam również, że wasze konto adsense zostało zbanowane. Jeśli nie to i tak pozwalam Ci czytać dalej (wspaniałomyślny jestem, nie ma co).
Pierwszą rzeczą jaką robi osoba zbanowana (poza myślami samobójczymy of course
) jest chęć pokazania google, że jesteśmy niewinni. Pomijam tutaj kwestię uczciwości (ponieważ wszyscy ludzie są z gruntu rzeczy dobrzy, czy jakoś tak – nigdy nie uważałem na zajęciach z filozofii). Czasem istnieje możliwość, że nasze konto zbanowane zostało całkowicie zasadnie, ale nie zawsze tak jest. Co więc robimy, aby oczyścić nasze dobre imię z zarzutów oszustwa? Jak to co… wysyłamy maila do google! (hura!)
“Mail… muszę wysłać maila… na pewno wytłumaczę im, że to jakaś dziwna pomyłka. Przecież ja nigdy nie klikałem w swoje reklamy. Przekonam ich… tak. Na pewno ich przekonam” – takie myśli kłębią się w głowie zbanowanej osoby. Pomyślmy przez chwilę czy takie podejście ma sens. Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że ma.
W końcu po drugiej stronie jest też żywy człowiek, on tak samo jak my czuje, tak samo kocha i nienawidzi. Tak samo budzi się rano z jednym jedynym postanowieniem – MUSZĘ ulepszyć ten świat, dobro zwycięży.
Ufając, że ta osoba po drugiej stronie skrętki (lub fal radiowych, nie wiem czym są podłączeni pracownicy google) piszemy wypracowanie broniące naszej uczciwości. Jesteśmy w stanie podać wszystko, jak na spowiedzi. Zatem piszemy o tym, jak bardzo jest nam przykro, że zostaliśmy posądzeni o oszustwo. Piszemy o tym jak to w dzieciństwie oddaliśmy znalezionego w piaskownicy lizaka jego prawowitemu właścicielowi. Jak przeprowadziliśmy staruszkę przez pasy, jak pomogliśmy Jurkowi Owsiakowi sprzedając czerwone serduszka itd. itp.
Po takim wstępie na pewno zmiękną, przecież nie zbanowaliby tak uczciwego człowieka jak ja – myślimy. I to wszystko miałoby sens, ale… w google pracują nie ludzie lecz BOTY. Tak tak, to coś siedzące po drugiej stronie internetu nie ma uczuć, bo to bot. Czym jest bot? Pisząc w skrócie jest to tania siła robocza. Czy wy naprawdę myśleliście, że google ma tyle kasy ze swoich pomysłów? BŁĄD!
Google ma tyle kasy, bo zatrudnia BOTY. W dodatku są oni (a może one?) tak nieprawdopodobnie tępe, że nie rozumieją prostych zdań. Spróbujcie napisać prośbę o odblokowanie konta. Cokolwiek napiszecie, dostaniecie taką odpowiedź:
“Niestety nasz polityka programowa, mająca na celu ochronę naszych reklamodawców nie pozwala nam na odblokowanie wspomnianego konta”. I co? Czy tak pisze człowiek w pełni władzy umysłowych? Można iść dalej i napisać “że boli nas lewe ucho i cieknie nam z nosa”. Jaka będzie odpowiedź? Taka sama jak wyżej.
Trochę to dziwne, że tak bogata firma nie ma kasy aby zatrudnić kogoś bardziej rozgarniętego. Jeszcze w przypadku angielskiej obsługi widać, że to boty na poziomie. Czasem dodadzą jakieś zdanie od siebie, wtedy człowiek czuje się doceniony. Inaczej jest w polsce. Znam kilka przykładów, wszystkie równie tragiczne.
Boty mają polsko brzmiące imiona np. Piotr, Andrzej, Małgorzata itd. Szkoda, że w polskim oddziale boty są bardziej upośledzone. Nie potrafią nic napisać od siebie. Pewnie na szkoleniu dla botów rozdano im kartki z gotowymi odpowiedziami i kazano się ich nauczyć. Pojawiają się opinie, że do pracy zatrudniono tych, których nie chciano przyjąć gdzie indziej. Czy mamy do czynienia z polską podelitą podelit?
Z drugiej strony nie wypada się naśmiewać z czyjejś ułomności – kazali im wysyłać na wszystko te same odpowiedzi to wysyłają. Tylko czemu nazywa się to “obsługą użytkowników”. Czy google ma nas za idiotów? Pewnie tak, w końcu znają się na rzeczy – najwyraźniej zatrudniają ich całe rzesze… w biurze obsługi.
Pozdrawiam wszystkich pracownikow z polskiego oddzialu google, nie blokujcie mojego konta, prosze
Polski oddzial Google to banda cwokow, jak wszystkie polskie oddzialy duzych firm…
K***, wnerwiające te boty
Doszukiwalem się przyczyn, dla ktorych mnie “zbanowali”. Znalazłem. Strona w podtytule ma hasełko “agencja niezwykle towarzyska”. Slogan ten ukuliśmy na potrzeby naszego biznesiku na długo przed powstaniem google. Jestesmy towarzyscy, szczycimy sie tym a z kurestwem nie ma to nic wspólnego. Tego jednak nie zechciano sprawdzic. Przeczytano nagłówek. Czytał półgłówek…