Dobroć google nie zna granic. czerwiec 17, 2007
I zapanowała chwila powszechnej szczęśliwości wśród wydawców non-sensa. Ale zacznijmy od początku:
“I 8 dnia google powiedziało… “dość sabotażu” i… to było dobre. I zstąpił na wydawców wszelakich duch szczęśliwości… i poczuli ulgę Ci, którzy byli prawi… i widziało google, że… to było dobre”
(księga XLVI, “Otwarty List Wydawców Do Wszechmocnego G” - werset 231).
I stało się… mili Państwo… stało się. Możecie zaciągać kredyty hipoteczne pod budowę swoich willi w Ustrzykach Dolnych, budowę obwodnicy w Dolinie Rospudy czy Wielkiego Muru Polskiego. Już nikt a nikt nie ukradnie waszego kodu wydawcy i nie wstawi na swoją porno stronę (żeby Was oczywiście złośliwie usunąć z programu adsense). Wreszcie będziecie mogli wybrać na których stronach mogą być wyświetlane wasze własne reklamy.
Żaden zgniły google-spamer nie będzie miał możliwości umieszczenia waszego kodu na stronie łamiącej regulamin. Wszystko to oczywiście teoretycznie, bo na pewno znajdzie się jakiś sposób.
Ale skąd taki ton mojej wypowiedzi, jakbym gardził tą dobrocią wielkiego brata? Przecież to naprawdę dobre posunięcie, bo setki osób (ba… setki miesięcznie zapewne) utraciło swoje konta przez właśnie takie praktyki konkurencji. W końcu wstawienie czyjegoś kodu na własną stronę było proste jak zabranie dziecku cukierka/lizaka/teletubisia (a fuj ;)) - teraz już nie będzie tak łatwo.
W pierwszym momencie również musiałem zmienić pieluchę z całego tego szczęścia, ale potem przyszło opamiętanie - poczułem się tak sucho… tak pewnie… itd.
Od razu (po wysuszeniu przyp. redakcja) nasunęło mi się pytanie - a czemu do… diaska… google zareagowało tak późno?! Ile miesięcy/lat musieliśmy czekać na taką prostą modyfikację systemu? Przecież nie chodziło o przebudowanie całej struktury programu adsense, ale o jedną zwykłą i bardzo prostą funkcję np.:
function SprawdzCzyWitrynaNalezyDoWydawcy (string publisher_id, string url) {
foreach (publisher_id.allowed_urls as line) {
if (line == url) {
return(1);
}
else {
return(0);
}
}
}
Czy żeby napisać taki kawałek kodu, trzeba nad nim myślec przez 2 lata? Co tutaj jest wogóle do analizowania? Wiem wiem, znawcy programowania i studenci informatyki zjedzą mnie na śniadanie. Ale ja o programowaniu wiem niewiele - na pewno znacznie mniej niż super-specjaliści zatrudniani przez google. Tylko czemu do… jasnej anielki (muszę ograniczyć to dosadne słownictwo, bardzo przepraszam) specjalistom adsense zajęło to tyle czasu. Czyżby nie było to w interesie google? Pozbawili się jednej z możliwości usuwania kont - teraz mają ich (możliwości przyp. redakcja) jedynie kilkadziesiąt ;). Biedaczki, prawie jest mi ich żal.
W doniesieniach na przeróżnych forach można wyczytać jeszcze, że decyzja o tych zmianach została podjęta ponieważ ta kwestia była często poruszana przez wydawców. Proszę proszę i już po kilkunastu miesiącach… “natychmiastowa” reakcja.
Dobra teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwi… dziękujemy ci o wielkie wszechmocne i wspaniałomyślne google!
A teraz na poważnie… a kiedy google weźmie się za problem “nieprawidłowych kliknięć”? Czyżby nie dostawali setek/tysięcy wiadomości dziennie, że “ktoś mi naklikał”, “że konto zostało zablokowane niesłusznie za naklikanie reklam”, “że nie ma możliwości ochrony przed naklikiwaniem”? Może mają takie filtry na swoich skrzynkach, że jeszcze żadna wiadomość opisująca ten problem nie przedostała się do sztabu kryzysowego? Bo przecież google jest tak dobre i tak dobrze chce nam zrobić, że na pewno zareagowałoby na taki problem (taaak, pewnie).
Ale możliwe, że aby usunąć problem “nieprawidłowych kliknięć” potrzebne byłyby dwie albo nawet trzy funkcje. Niestety jak wykazałem wcześniej, to może przerosnąć największe programistyczne mózgi pracujące w non-sensie. Podaję szybkie rozwiązanie problemu… polski student napisze to za 300zł, uczeń technikum informatycznego za 150zł, w gimnazjum znajdzie się pewnie specjalistę za stówę. A jeśli google jest zbyt biedne, to może w żłobku dla dzieci szczególnie uzdolnionych jakiś niemowlak wykona to zadanie za talerz Bebiko i nową pieluchę.
Możliwości jest tyle, że już za 5 lat problem “naklikiwania” zostanie niewątpliwie rozwiązany.
“I 3252-go dnia rzekło google… “już dość naklikiwania” i to było dobre… bo google straciło swoją rację bytu… i zobaczyło google, że bez niego świat będzie lepszy i … zawstydziło się google i… zwinęło się z rynku i… widział Wydawca, że to było dobre“
(księga LDXVII, “Apokalipsa Według Reklam Kontekstowych”, werset 3/4).
Swietny tekst